To jest bardzo dziwny czas. Do pewnego dnia, godziny, minuty, sekundy, a nawet chwili wszystko rozpędzało się aż do czerwoności, pełnego zasapania, do bólu myśli. W tej jednej chwili, która trwała niezauważalnie długo jakby wszystko się zatrzymało nagle w wielkim biegu. Skotłowało od rozpędzenia, zgniotło i nabrało innych kształtów, których nie rozpoznaję do dziś. Zrobiło się cicho, ale po tym skotłowaniu nic nie jest na swoim miejscu. Świat w koło zawsze był na opak i do góry nogami, rządził się nieuregulowanymi prawami, władał obcym i szorstkim językiem, popychał do działania i odbierał wolność. Zauważmy, że kręcił się z przyzwyczajenia, obracał się z nami mimo woli ulegając presji grawitacji. A teraz? Teraz jest inaczej. Oglądam ten galimatias inercji jak w lustrze lub z innego peronu. Pociągi pędzące we wszystkie strony bez celu bez celu teraz stoją jak bez pary. Ludzie wchodzą na stacje kupują bilet, potem go drą na strzępy i mijają zawiadowcę obojętnie. Inni kupują białe kartki i składają w prasę codzienną, trzymając w dłoniach dumają nad losami świata naraz przeszłymi i przyszłymi. Dokąd to wszystko pędziło przez ten cały czas? Jakiż temu przyświecał cel jak słońca blask? A skoro tak gnało i pędziło, czy już dotarło do miejsca obiecanego, może jest już u celu podróży i z tego powodu dworzec zamarł w nabożnej próżnicy? Więc co teraz, skoro już nic nie wypełnia nam powietrza, głowy, kieszeni, uszu, oczu i dłoni? Z nogi na nogę drepczemy w tym nieznanym uniesieniu. Nikogo tu by zapytać, nic by zobaczyć. Chwilę temu poszedłem na jeden koniec peronu, zobaczyć co będzie, potem na drugi, żeby porównać czy nic nie będzie, zachciało mi się przejść się przejściem podziemnym i obok kas iść mimo. Nic.
Okrążyłem okolicę jak zatacza się kręgi na spacerze w niedzielę, niby bez celu ale w przekonaniu, że to dobre. Nic to nie było. Zmartwiła mnie ta ciekawość, że mi przyszła. Dziwne uczucie kiedy robi się tyle z powodu innego uczucia.
Z ciekawości, okazałem się robić rzeczy nie ciekawe, przez nieciekawie wyglądający czas przeszły zaciekawiłem się czasem przyszłym. Ja chwilę się ciekawiłem, ale tak ciekawość była obojętna mną, nie zwracała na mnie uwagi przez cały czas. Czy szedłem, czy się zatrzymywałem było tak samo. To ciekawe. I tak się zastanawiam, staram się zgłębić tę myśl co sprawiało, że kiedyś dość było we wszystkim i we mnie też zapału, jakieś mocy albo energii płynącej raz na plus to na minus, ale płynącej i dającej napięcie na tyle silne, że się człowiek spinał, zwierał i siłą jak iskrami strzelał. Wszystko wypełniała i scalała siła, która chmury z łoskotem goniła, dawała nadzieję nowym dniom, a noce naelektryzowane były emocjami. Skąd ona była, gdzie jej źródło, gdzie mieszkanie, co nią rządziło lub czym ona rządzi chciała i czemu się rozproszyła jak powietrze górskie. Dlaczego się rozwodniła i daje swoje miejsce wypełnić pustce zastygłej zaraz po tym gwałtownym zatrzymaniu.
Czy może winy szukać trzeba gdzieś lub w sobie? Może coś źle zrobiłem, lub odwrotnie zabrakło jednego słowa, gestu, cierpliwości, hołdu, modlitwy, pieśni, grosza ofiarnego. Właśnie miałem myśl straszną bo jak sole trzeźwiącą.
Może nigdy nie było tej istoty... może bez niej stale się zmagamy z naturą rzeczy.
Zabieganie o to by czegoś było więcej i lepiej poukładane samo w sobie może być utopią i traceniem siły wewnętrznej, a nie tej z zewnątrz. Czy można utracić ciepło słońca przez głupotę? Czy wiatr wiać przestanie jeśli zabraknie nam pewności siebie? Może nic w ogóle się nie kłębiło i przestawało kręcić, tylko stanąłem w innym miejscu, tak na moment. Zobaczyłem wszystko z innego punktu widzenia, od drugiej strony rzeczy. Może to mnie tak wbiło w ziemię, wryło jak pług na wiosnę wywraca podszewkę ziemi ku górze. Wiadrem wody obudzony na nowo zobaczyłem siebie i nie był to widok zachęcający, raczej powypadkowy. Ile możliwości, wariantów, opcji i dróg bezliku. Mądrości tu potrzeba, rozumienia, czy raczej wiary? Nic nie pojmuje i nie ogarniam rozumienia. Wykładni brak, a siły nie więcej we mnie. Pokój, pokój już dajmy. Dość mówię, dość, ten czas jest dziwny, bardzo dziwny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz